reakcje czytelników

Tekst od czytelnika, który dzieli się swoimi sposobami na utrzymanie remisji.

1. Kwestia higieny psychicznej.
Sposób w jaki myślimy ma kluczowy wpływ na nasz dobrostan. Chodzi dokładnie o to, jakie myśli wzbudzają nasze zainteresowanie, jakie myśli pociągają nas za sobą. W chorobie często jest tak, że uznajemy nasze myśli za rzeczywistość, zaburzone jest krytyczne podchodzenie do nich. Głosy i urojenia to przecież nasze myśli źle interpretowane.
Obserwowanie naszych myśli może być dobrym środkiem zapobiegawczym nawrotom. Jeśli potrafimy wyłapać moment, w którym zaczynamy myśleć magicznie, na przykład, że możemy mieć zdolność telepatii, czy też inną zdolność nadprzyrodzoną, wtedy łatwiej jest zatrzymać się i nie dać się ponieść tym tworom umysłu.
Kluczową kwestią w tym przypadku jest zbytnie przywiązywanie uwagi do własnych przeżyć, coś, co w buddyzmie nazywa się „ego”. Pozytywne myślenie o nas samych nie jest niczym złym, ale dawanie się ponieść uczuciu bycia wspaniałym, wyjątkowym i lepszym niż reszta może doprowadzić do choroby,. Podobnie jest z uczuciem odwrotnym- gdy zaczynamy myśleć, że jesteśmy nic nie warci i do niczego. Te oba stany zaczynają indukować w nas dużo emocji nad którymi z czasem trudno zapanować.
Moim zdaniem dobrą prewencją przed nawrotem choroby może być higiena psychiczna polegająca na mniejszym skupianiu się na sobie, mniejszym podążaniu za pozytywnymi i negatywnymi myślami. Zamiast tego można po prostu pozwolić im się wydarzać, bez absorbowania naszej uwagi.

2. Medytacja i relaksacja.
Medytacja bardzo mi pomogła w ograniczeniu nawrotów. Ważne, aby była to medytacja bez wizualizacji, bo wtedy łatwo wzbudzić sporo emocji i „odpłynąć”. Medytacja oddechu lub po prostu spoczywanie w chwili obecnej moim  zdaniem pozwala ustabilizować umysł. Praktyka ta pozwala wyciszyć natłok myśli i natłok emocji. Nawroty choroby często są powiązane z niespójnymi emocjami i myślami, także medytacja czy też relaksacja mogą być bardzo pomocne przy profilaktyce.
Jeśli ktoś nie jest w stanie usiedzieć na poduszce z zamkniętymi oczami, to nie powinien chyba tego robić, bardziej takiej osobie przydała by się jakaś forma rozluźnienia, na przykład w formie leżenia prosto na łóżku i skupieniu się na regularnym oddychaniu bądź na odgłosach w około.
Warto przy tej praktyce nauczyć się obserwować swój umysł- czy mamy umysł wolny od przeszkód i niemiłych wrażeń, czy też coś nas trapi. Taka obserwacja już sama w sobie potrafi być lecznicza.

Kamil Trzaska

Przewijanie do góry